piątek, 21 października 2016

Część 9.

W jego przerażonych oczach zaświeciły iskierki nadziei, kiedy ujrzał oświetlane przez światło księżyca kontury swojego wózka. Jednakże zgasły one w momencie, w którym poczuł silną, zaciskającą sie na kostce jego zdrowej nogi dłoń. Niewidzialna ręka zaczęła zdecydowanymi ruchami ciągnąć go w tył. Reim ostatkiem sił chwycił za jedno z drzew i próbował się do niego przyciągnąć. Odczuwał coraz to silniejszy ból w napiętych mięśniach, które nie były przyzwyczajone do takiego wysiłku. Stworzenie nie dało za wygraną. Po chwili poczuł na prawej nodze drugą rękę. Jego spocone dłonie zaczęły nieubłaganie ślizgać się po twardej korze.
- Nie! - krzyknął płaczliwym głosem.
Nagle jedna z rąk puściła nogę i chwyciła go za ramię odchylając do tyłu jednym szarpnięciem. Tył jego głowy uderzył o klatkę piersiową Niby-Reima. Nim zdążył cokolwiek zrobić, szara dłoń przykryła większą część jego twarzy. Wtem Reim poczuł się dziwnie ospały. Jego ciało ogarnęła taka słabość, że aż przestał się szarpać. Mimo, iż starał się utrzymać oczy otwarte, w końcu jego powieki opadły jakby pod olbrzymim ciężarem.

Reim leżał w całkowitej ciemności. Nie czuł kompletnie nic. Nie wiedział gdzie się znajduje, ani jak się tu dostał. Było tak ciemno, że nie widział nawet ścian i podłogi. A może w ogóle ich nie ma? Może nie ma tutaj niczego?, przeszło mu przez myśl.
Niespodziewanie z wywołującym ciarki zgrzytem, otworzyły się metalowe drzwi, wpuszczając nieco światła do środka. Teraz Reim był w stanie zobaczyć skrawki oświetlonych ścian, które pokryte były zaschnięta krwią. Przez chwilę dojrzał nawet uciekającego wgłąb pomieszczenia szczura o dość pokaźnych rozmiarach.
Z trudem udało mu się przenieść wzrok na postać stojąca w drzwiach. Nie mógł dostrzec jej twarzy ale po niewielkim wzroście i sukience domyślił się, że to jakaś dziewczynka. Otworzył usta, żeby zapytać się kim jest i co tutaj robi lecz z pomiędzy jego warg nie wydobył się nawet najcichszy dźwięk. Z zaskoczeniem spróbował odruchowo unieść dłoń do twarzy, jednakże i to mu się nie udało.
Nagle dziewczynka zawołała.
- Dzień dobry, panie Reim! Nadszedł czas na zabawę! - zachichotała i przywołała swojego psa. - Bandersnatch! Możesz już zaczynać.
Zza jej pleców wyskoczyło sporych rozmiarów psisko i rzuciło się na Reima. Ten próbował zrobić unik ale wciąż nie był w stanie się chociażby poruszyć.
Co się dzieje?!
Bandersnatch skoczył mu na klatkę piersiową powodując u Reima trudności z oddychaniem i zaczął drapać ostrymi jak brzytwa pazurami jego brzuch, wbijając się w miękką tkankę tłuszczu. Reim usiłował krzyczeć i jakoś się bronić ale jego ciało w ogóle nie reagowało. Gdyby nie przejmujący ból, można by pomyśleć, że nie należy ono do niego. Kiedy pies skończył orać w jego skórze, odwrócił się i zatopił kły jego nodze. Zęby niczym pułapka na niedźwiedzie zacisnęły się wokół lewej kostki. W tle słychać było pełen radości, dziecięcy śmiech i odgłos pękającej pod naporem silnej szczęki kości.

Break nie mogąc zasnąć postanowił sprawdzić co u Reima. Szedł szerokim korytarzem zdobionym licznymi obrazami z głową pełną niespokojnych myśli. Nie dawała mu spokoju ostatnia rozmowa z Nim. Był naprawdę wściekły, gdy wychodziłem, pomyślał. Mam nadzieję, że już się uspokoił.
Doszedłszy do pokoju Reima, otworzył powoli drzwi nie chcąc go obudzić. W środku panował półmrok, przez który Breakowi udało się dostrzec łóżko. Poczuł ukłucie niepokoju, nie widząc wózka i wypukłości pod kołdrą, która sugerowałaby, że ktoś leży w łóżku. Aby się upewnić podszedł bliżej. Zauważył pomiętą pościel i poduszkę leżącą na podłodze. Szybkim ruchem chwycił za drzwi obok prowadzące do łazienki; tam też nikogo nie było. Stał przez chwilę w milczeniu, zastanawiając się gorączkowo, gdzie się podział Reim aż przypomniała mu się ich rozmowa na spacerze.
"A czy moglibyśmy wybrać się tam na spacer?"
Break zacisnął ręce w pięści, zaklął pod nosem i wybiegł na zewnątrz.

Idąc cały czas ścieżką, z łatwością po kilkunastu minutach zauważył wózek inwalidzki. Podszedł do niego i zaczął się rozglądać myśląc, gdzie mógł się podziewać jego właściciel. Nagle usłyszał jęk. Odwrócił się i zobaczył Reima.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz