W jego przerażonych oczach zaświeciły iskierki nadziei, kiedy ujrzał
oświetlane przez światło księżyca kontury swojego wózka. Jednakże
zgasły one w momencie, w którym poczuł silną, zaciskającą sie na kostce
jego zdrowej nogi dłoń. Niewidzialna ręka zaczęła zdecydowanymi ruchami
ciągnąć go w tył. Reim ostatkiem sił chwycił za jedno z drzew i próbował
się do niego przyciągnąć. Odczuwał coraz to silniejszy ból w napiętych
mięśniach, które nie były przyzwyczajone do takiego wysiłku. Stworzenie
nie dało za wygraną. Po chwili poczuł na prawej nodze drugą rękę. Jego
spocone dłonie zaczęły nieubłaganie ślizgać się po twardej korze.
- Nie! - krzyknął płaczliwym głosem.
Nagle jedna z rąk puściła nogę i chwyciła go za ramię odchylając do
tyłu jednym szarpnięciem. Tył jego głowy uderzył o klatkę piersiową
Niby-Reima. Nim zdążył cokolwiek zrobić, szara dłoń przykryła większą
część jego twarzy. Wtem Reim poczuł się dziwnie ospały. Jego ciało
ogarnęła taka słabość, że aż przestał się szarpać. Mimo, iż starał się
utrzymać oczy otwarte, w końcu jego powieki opadły jakby pod olbrzymim
ciężarem.
Reim leżał w całkowitej ciemności. Nie czuł kompletnie
nic. Nie wiedział gdzie się znajduje, ani jak się tu dostał. Było tak
ciemno, że nie widział nawet ścian i podłogi. A może w ogóle ich nie ma?
Może nie ma tutaj niczego?, przeszło mu przez myśl.
Niespodziewanie
z wywołującym ciarki zgrzytem, otworzyły się metalowe drzwi,
wpuszczając nieco światła do środka. Teraz Reim był w stanie zobaczyć
skrawki oświetlonych ścian, które pokryte były zaschnięta krwią. Przez
chwilę dojrzał nawet uciekającego wgłąb pomieszczenia szczura o dość
pokaźnych rozmiarach.
Z trudem udało mu się przenieść wzrok na
postać stojąca w drzwiach. Nie mógł dostrzec jej twarzy ale po
niewielkim wzroście i sukience domyślił się, że to jakaś dziewczynka.
Otworzył usta, żeby zapytać się kim jest i co tutaj robi lecz z pomiędzy
jego warg nie wydobył się nawet najcichszy dźwięk. Z zaskoczeniem
spróbował odruchowo unieść dłoń do twarzy, jednakże i to mu się nie
udało.
Nagle dziewczynka zawołała.
- Dzień dobry, panie Reim!
Nadszedł czas na zabawę! - zachichotała i przywołała swojego psa. -
Bandersnatch! Możesz już zaczynać.
Zza jej pleców wyskoczyło sporych
rozmiarów psisko i rzuciło się na Reima. Ten próbował zrobić unik ale
wciąż nie był w stanie się chociażby poruszyć.
Co się dzieje?!
Bandersnatch skoczył mu na klatkę piersiową powodując u Reima trudności z
oddychaniem i zaczął drapać ostrymi jak brzytwa pazurami jego brzuch,
wbijając się w miękką tkankę tłuszczu. Reim usiłował krzyczeć i jakoś
się bronić ale jego ciało w ogóle nie reagowało. Gdyby nie przejmujący
ból, można by pomyśleć, że nie należy ono do niego. Kiedy pies skończył
orać w jego skórze, odwrócił się i zatopił kły jego nodze. Zęby niczym
pułapka na niedźwiedzie zacisnęły się wokół lewej kostki. W tle słychać
było pełen radości, dziecięcy śmiech i odgłos pękającej pod naporem
silnej szczęki kości.
Break nie mogąc zasnąć postanowił sprawdzić
co u Reima. Szedł szerokim korytarzem zdobionym licznymi obrazami z
głową pełną niespokojnych myśli. Nie dawała mu spokoju ostatnia rozmowa z
Nim. Był naprawdę wściekły, gdy wychodziłem, pomyślał. Mam nadzieję, że
już się uspokoił.
Doszedłszy do pokoju Reima, otworzył powoli drzwi
nie chcąc go obudzić. W środku panował półmrok, przez który Breakowi
udało się dostrzec łóżko. Poczuł ukłucie niepokoju, nie widząc wózka i
wypukłości pod kołdrą, która sugerowałaby, że ktoś leży w łóżku. Aby się
upewnić podszedł bliżej. Zauważył pomiętą pościel i poduszkę leżącą na
podłodze. Szybkim ruchem chwycił za drzwi obok prowadzące do łazienki;
tam też nikogo nie było. Stał przez chwilę w milczeniu, zastanawiając
się gorączkowo, gdzie się podział Reim aż przypomniała mu się ich
rozmowa na spacerze.
"A czy moglibyśmy wybrać się tam na spacer?"
Break zacisnął ręce w pięści, zaklął pod nosem i wybiegł na zewnątrz.
Idąc cały czas ścieżką, z łatwością po kilkunastu minutach zauważył
wózek inwalidzki. Podszedł do niego i zaczął się rozglądać myśląc, gdzie
mógł się podziewać jego właściciel. Nagle usłyszał jęk. Odwrócił się i
zobaczył Reima.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz